poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 12

Po pierwsze: Straaaaaaaaaaaaaasznie Was przepraszam za zaniedbanie bloga, ale miałam bardzo dużo na głowie i niestety nie mogłam dodawać notek. Postaram się, aby więcej taka długa przerwa się nie zdarzyła.
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i będziecie dalej chcieli czytać mój blog. :)

Rozdział 12

*Per. Cat*
Dochodziła godzina 18:45. Czekałam już gotowa w swoim pokoju. Nadal nie mogłam uwierzyć, że idę na randkę z Loganem Hendersonem!!! Chociaż z drugiej strony nie byłam pewna, czy dobrze robię umawiając się z nim. W końcu to flirciarz. Jedna mu się znudzi to podrywa następną. Jest gwiazdą, ma dobrą gadkę. Krótko mówiąc: może mieć każdą, która mu się spodoba. A ja? Dlaczego wybrał mnie? Czym się takim wyróżniam? Nie wiem, ale zapytam go o to bo mi to nie daje dzisiaj spokoju.
- Cat, chodź do nas i pokaż się. - krzyknęła Jen z dołu.
- Idę.
Po chwili zjawiłam się na schodach.
- No nieźle się odstawiłaś. - powiedziała Meg.
- Laska z ciebie, wiesz? - dodała Vic.
- Wyglądasz super. Logan zaniemówi na twój widok. - pochwaliła Jen.
- Bez przesady.
I wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Domyślając się, kto stoi po drugiej stronie poszłam otworzyć
- Cześć Logan. - uśmiechnęłam się a za moment pojawiły się za mną dziewczyny.
- Hej. - w tej chwili zamarł w miejscu. Dosłownie oczy mu aż na wierzch wyszły.
- A nie mówiłam? Zmroziło go z wrażenia. - szepnęła mi do ucha Jen, a potem klasnęła przed jego oczami, żeby się otrząsnął.
- Ziemia do Logana!!! - krzyknęła Meg.
- Co? Gdzie? A tak. Cat wyglądasz... Jej. I to tego... Wow.
- Dobraaaaaaaaa? To może się z nami przywitasz, a potem poszukasz przymiotników, żeby określić jej wygląd? Co ty na to?
- Po pierwsze masz rację: cześć. A po drugie - zapomniał chyba o dziewczynach stojących obok i kierował swoje piękne słowa w moją stronę, patrząc mi w oczy - Nie istnieje żaden przymiotnik, który by opisał jak pięknie wyglądasz.
- Awwwwwww - wzdychnęła Meg.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
*Per. Logana*
Byłem zestresowany jak jeszcze nigdy przed żadną randką. Może wyjdzie z tego coś więcej? Szczerze, chciałbym żeby to nie była dziewczyna, która jest ze mną dla sławy, kasy czy rozgłosu. I chyba dobrze trafiłem.
- To my wam nie zabieramy czasu i lecimy.Cześć.
- Cześć. - odpowiedziały chórem dziewczyny, po czym zaprowadziłem Cat do samochodu.
- To gdzie mnie zabierasz? - spytała niepewnie dziewczyna.
- To na razie tajemnica. - odparłem z tajemniczym uśmiechem.
- No proszę, powiedz. - zrobiła minę smutnego psiaczka.
- Niech się zastanowię..... Nie. - uśmiechnąłem się do niej i ruszyłem. - Dojedziemy to się dowiesz.
- No niech ci będzie.
Dojechaliśmy w końcu na miejsce.
- Zapraszam do środka. - powiedziałem otwierając jej drzwi.
Gdy weszliśmy Cat zaniemówiła.
- Logan tu jest przepięknie, ale i pewnie drogo. Nie mam tyle kasy.
- O nie moja droga. Ja cię zaprosiłem i ja za wszystko płacę. - widząc, że dziewczyna próbuje coś powiedzieć - I nie przerywaj mi proszę. Nie ma nawet co dyskutować. Koniec i kropka.
- Tym bardziej nie mogę. Nie chce, żebyś wydawał na mnie kasę.
- Ale ja chcę. - już wiedziałem, że ta dziewczyna jest inna niż pozostałe.
- A teraz bez marudzeń zapraszam. - wziąłem dziewczynę za rękę i podszedłem do kierownika sali.
- Dobry wieczór państwu. - przywitał nas.
- Dobry wieczór. Mamy rezerwację na nazwisko Henderson.
- Tak, owszem. Zapraszam tędy.
Mężczyzna poprowadził nas do dwuosobowego stolika znajdującego się na końcu sali, oddalonego od wszystkich. Dzięki temu mieliśmy spokój od gapiów.
- Proszę usiądź.- odsunąłem dziewczynie krzesło, a potem ja usiadłem.
Od razu podszedł kelner i wręczył nam menu. Gdy oboje zamówiliśmy zaczęliśmy rozmawiać.
- Wiesz, muszę przyznać, że wyglądasz dziś zjawiskowo.
- Dziękuję. Ty też wyglądasz niczego sobie.  - i po raz kolejny to zrobiła. Uśmiechnęła się w taki sposób, że po prostu zapomniałem o całym świecie. Dosłownie.
- Logan. Logan. - wołała mnie dziewczyna - Logan słyszysz mnie?
- Co? A tak, oczywiście. - otrząsnąłem się ze swoich rozmyślań.
- Przez chwilę byłeś taki nieobecny. Coś się stało? - zaniepokoił się.
- Wszystko jest w porządku z wyjątkiem jednej rzeczy.
- Jakiej?
- Ciebie.
*Per. Cat*
W tej chwili przeszło mi przez głowę tysiące myśli. Pewnie chce powiedzieć, że wcale mnie nie lubi i że to byłą pomyłka zapraszając mnie tutaj. Zrobiło mi się smutno.
- Wiedziałam.
- Ale co? - tym razem Logan się zaniepokoił.
- Co ja sobie myślałam? Że facetowi takiemu jak ty spodoba się ktoś taki jak ja? Wiesz, może lepiej pójdę sobie i nie będę ci psuć wieczoru. - w tej chwili wstałam z krzesła i chciałam odejść od stolika.
- Nie! Czekaj! NIe o to mi chodziło! - brunet złapał mnie za rękę.
- Więc w takim razie o co? - spytałam zdezorientowana.
- Po prostu zapatrzyłem się w twój cudownych uśmiech i o wszystkim zapomniałem. Wszystkim z wyjątkiem ciebie.
- Naprawdę? - to było bardzo miłę z jego strony.
- Tak. Możesz się ze mnie śmiać, ale nigdy przy żadnej dziewczynie nie czułem się tak, jak przy tobie. Po prostu chcę, żeby ten wieczór był udany i się trochę denerwuję. Chciałam odpowiedzieć, ale ktoś nam przerwał...

***************
Rozdział może i wyszedł trochę przesłodzony, ale raz na jakiś czas musi tak być ;) 
Jak myślicie kto przerwał Loganowi i Cat? Co będzie dalej? Jak zakończy się ta randka?
Odpowiedzi w komentarzach.
10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ :D

piątek, 11 października 2013

Liebster Award

 
Zostałam nominowana przez: Marcela, Natalia Skwira, Marta Gradomska, PatiRusher,


1.Od kiedy Rusher? - Od 2 lat :D
2.Ulubieniec z BTR? - Kendall <3 <3 <3
3.Ulubiona piosenka BTR? - "Cover girl"
4.Imię twojej najlepszej przyjaciółki? - Moja tajemnica ;)
5.Ulubiony sport? - Pływanie
6.Ulubiony owoc? - Gruszka
7.Ostatnio obejrzany film? - Paranormal Activity 4
8.Ulubiony kolor? - Fiolet i czerń
9.Twój ulubiony przedmiot w szkole to...? - Angielski
10.Twoje motto życiowe to...?- "Find your passion and run with it, anything is possible."
11.Lubisz szkołę? - Tak

Pytania od Marty Gradomskiej:
 1. Jaka jest Twoja szkolna ksywka? - Nie mam ksywki :)
2. Jakiego słowa nadużywasz? - Sweet ^_^
3. Jaki jest Twój ulubiony film? - Nie mam ulubionego :P
4. Twój ulubieniec z Big Time Rush? - KENDALL <3 <3 <3
5. Jaka piosenka jest na samej górze Twojej Playlisty? - "Everyday girl" - Kendall Schmidt
6. Przeczytałaś kiedyś jakiś komiks? Jak tak, to jaki podobał Ci się najbardziej? - Nie lubie komiksów XD
7. Którą z supemocy Supermana wzięłabyś dla siebie? - Bezbłędna pamięć XD
8. Na jaki kolor najczęściej malujesz paznokcie? - Fiolet :)
9. Używasz tuszu do rzęs? - Tak
10. Słuchasz czasami starych piosenek? - To zależy od nastroju, ale czasami tak :)
11. Kto jest twoim ulubionym superbohaterem? - Nie przepadam za superbohaterami, tak więc nie mam ulubionego :)

Pytania od PatiRusher:
1. Ulubiony kolor ? - Fiolet i czerń
2. Masz rodzeństwo ? - Nie :)
3. Ulubiona książka ? - Nie posiadam
4. Chciałabyś mieć tatuaż ? - Tak :D
5. Aktualnie ulubiona piosenka ? - "Everyday girl"
6. Lubisz chodzić na zakupy ? - Tak :)
7. Za co lubisz/kochasz Big Time Rush ? - Długo by pisać: za ich talent, za podejście do pracy, za szacunek jaki darzą fanów oraz innych artystów, za to ile serca wkładają w to co robią i przede wszystkim za to, że są sobą.
8. Masz jakąś płytę BTR ? - Posiadam "Elevate" i "24/seven"
9. Umiesz pływać ? - Trochę XD
10. Jesteś pesymistą, realistą czy optymistą ? - Realistą
11. Masz jakieś zwierzę ? Jeśli tak to jakie ? - Nie 

Pytania od 1.Jak masz na imię? - Klaudia
2.Ile masz lat? - 16
3.W jakim województwie mieszkasz? - Mazowieckie
4. Ulubiony film? - Nie mam
5.Ulubiona piosenka? - "Everyday girl"
6.Jakie masz marzenie? - Spotkać BTR
7. Z jaką osobą chciałabyś udzielić wywiad i dlaczego? - Kendall Schmidt, ponieważ jest moim idolem i chciałbym wiedzieć o nim jak najwięcej.
8.Ulubiony piosenkarz? - Kendall Schmidt <3
9.Jak spędzasz wolny czas? - Czytam książki, siedzę w internecie, spotykam się z przyjaciółmi.
10. Umiesz pływać? - Trochę XD
11. Twoje motto? ;) - "Find your passion and run with it, anything is possible."

Moje nominacje:
1. http://angiebtr.blogspot.com/
2. http://asialovebtr.blogspot.com/
3.  http://big-time-rush-lovestory-4ever-bypaula.blogspot.com/
4.  http://big-time-rush-love.blogspot.com/
5.  http://james-maslow-x-jessica-olson.blogspot.com/
6.  http://zakochana-rozmarzona.blogspot.com/
7.  http://z-zycia-wziete-p-s.blogspot.com/
8.  http://imaginy-z-big-time-rush.blogspot.com/
9.  http://rainbow-4everbtr.blogspot.com/
10.  http://dream-about-big-time-rush.blogspot.com/
11.  http://btr-friends.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Jakie masz hobby?
2. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
3. Na jaki kolor malujesz paznokcie?
4. Skąd bierzesz pomysły na bloga?
5. Używasz tuszu do rzęs?
6. Ulubiony kolor?
7. Ile przesiadujesz w internecie?
8. Masz jakieś uzależnienie?
9. Ulubione słodycze?
10. Ulubiony serial?
11. Ulubiony dzień tygodnia?  

Jeszcze raz dziękuję Wam za nominacje:* Do zobaczenia wkrótce :D 

sobota, 14 września 2013

Rozdział 11

A więc witam was po wakacjach :) Mam nadzieję, że fajnie je spędziliście a ten rok szkolny też jakoś przeżyjecie. Co do bloga... WRACAM! Jak często będą dodawane rozdziały to zależy od was, od ilości komentarzy i mojego wolnego czasu, którego nie jest za wiele. Zapraszam także na mojego drugiego bloga: http://i-want-to-always-be-next-to-you.blogspot.com/


Rozdział 11

*Per. Jennifer*
Słońce kierowało się ku zachodowi, a my siedzieliśmy już przebrani wciąż nad basenem. Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Bridget wyszła odebrać telefon, a ja poszłam do kuchni z Meg zrobić dla wszystkich kanapki. Usłyszałyśmy fragment jej rozmowy.
- Tak pamiętam. (...) Wiem jaki jest plan. Nie musisz mi przypominać. (...) Jak na razie wszystko jest ok. (...) Nie, nic nie podejrzewa. (...) Wszystko załatwię tak, że nawet sie nie zorientuje. (...) Dobrze, później do ciebie zadzwonię. (...) Pa. (...)
Gdy nas zobaczyła zmieniła się.
- Co tam dziewczyny?  - zapytała.
- Nic, przyszłyśmy zrobić kanapki?
- Może wam pomóc?
- Nie trzeba. Wracaj do reszty, my zaraz przyjdziemy.
- Gdy dziewczyna zniknęła nam z pola widzenia, Meg się odezwała.
- Czy tylko mi się wydaje, że po tym telefonie Bridget zrobiła się jakaś inna?
- Nie. Ja też mam takie wrażenie. W ogóle sama ta rozmowa była dziwna.
- Taaaa. Co z tym zrobimy?
- Na razie nic. Myślałam, że ona jest spoko, ale chyba się pomyliłam.
- Zgadzam się. James słabo coś wybrał sobie dziewczynę.
- Na razie nie ingerujmy i nic nikomu nie mówmy o tej rozmowie. Tylko ją obserwujmy.
- Stoi.
Potem wróciłyśmy do wszystkich i siedziałyśmy tak do późna. Bridget wśród wszystkich zachowywała się normalnie. Nikt nic nie podejrzewał.
*Per. Megan*
Po tym telefonie Bridget zmieniła swoje zachowanie w stosunku do mnie i Jennifer, choć przy innych nie dawała tego po sobie poznać. Czułam, że coś jest nie tak i później będą z tego kłopoty, ale na razie nie będę nic robić, bojeszcze pogorszę sytuację.
***następnego dnia***
*Per. Cat*
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Ubrana ruszyłam do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania. Zastałam tam resztę domowniczek, które też już wstały.
- Cześć śpiochu. - usłyszałam od Vic.
- Hej. Smacznego.
- Dzięki. - powiedziały wszystkie.
- Idę po śniadaniu się przejść. Ktoś idzie ze mną.
- Ja raczej nie. - powiedziała Jen.
- Ja też. Nie ma ochoty na spacer. - odezwała się Vic.
- A ja mam lenia i mi się nie chce. - dodała Meg.
- Ok.
Po skończonym posiłku wyszłam z domu. Był piękny dzień. Słońce świeci, ptaki śpiewają. Żyć nie umierać. W drodze powrotnej nogi zaprowadziły mnie pod dom chłopaków. Trochę tak dziwnie bo przyszłam tu bez konkretnego celu. Chociaż... Coś albo ktoś mnie tu przyciąga. Czyżby dziewczyny miały rację? Podobam się Loganowi? Faktycznie, przyznam że nie jest mi on obojętny, ale... Właśnie "ale". Możliwe, że on nic do mnie nie czuje. Słyszałam, że jest podrywaczem, a ja pewnie nie różnię się od innych dziewczyn, Choć w duchu miałam nadzieję, że jest inaczej.
Ostrożnie zapukałam do drzwi. Otworzył ten, którego oczekiwałam.
- Cześć Cat.
- Cześć Logan.
- Proszę, wejdź.
- Dzięki.
- Co cię do mnie sprowadza?
- Do ciebie?
- No tak. Jestem w domu tylko ja. Resztę gdzieś wywiało.
- Aha.
- Więc...
- Co?- zapomniałam o co zapytał, ale po chwili sobie przypomniałam. - A tak. Wyszłam na spacer i wracając po drodze pomyślałam, że wpadnęi zobaczę co tam u was.
- U nas wszystko w porządku.
*Per. Logana*
Byłem trochę spięty i zdenerwowany. To dziwne bo przecież zawsze jak gadam z dziewczynami jestem spokojny i wyluzowany. Ale przy Cat czuję się tak... inaczej. Ona nie jest taka jak inne dziewczyny. Ma w sobie coś wyjątkowego.
- To ja może nie będę ci przeszkadzać i sobie pójdę.
- Nie przeszkadzasz. Proszę, zostań jeszcze chwilę.
- Skoro nalegasz.
W tym momencie obdarzyła mnie jednym z tych swoich cudnych uśmiechów.
- Mogę cię o coś zapytać? - pomyślałem, że jak nie teraz to nigdy.
- Jasne. Słucham.
- Masz czas wieczorem?
- Tak, a co?
- Może zechciałabyś zjeść ze mną kolację? - zapytałem licząc, że się zgodzi.
- Z ogromną przyjemnością. - i znów ten zniewalający uśmiech. - Słuchaj, miło mi się z tobą siedzi, ale naprawdę muszę już iść. Robi się trochę późno i dziewczyny się będą o mnie martwiły.
- Ok. To widzimy się wieczorem. Wpadnę o ciebie o siódmej.
- Zgoda. Będę czekać. Pa.
- Pa.
Byłem uradowany, że się zgodziła. Ten wieczór będzie niesamowity.
*Per. Cat*
Wróciłam do domu i stanęłam jak wryta.
- Co się stało? - spytała Jen.
- Nie uwierzycie.
- Nawijaj. -odezwała się Vic.
- Logan Henderson zaprosił mnie na randkę!!!
Wszystkie się na mnie rzuciły i zaczęły gratulować. Już się nie mogę doczekać wieczora.

**************
No i jak wam się podoba? Mi średnio ale nie miałam zbytnio weny w trakcie pisania. Jak myślicie: czy to będzie zwykła randka? I co kombinuje Bridget? Odpowiedzi w komentarzach :)
10 komentarzy = kolejny rozdział :)

środa, 7 sierpnia 2013

OGROMNE PRZEPROSINY

Dawno mnie tutaj nie bylo i chce was za to ogromnie przeprosic (przy okazji za bledy interpunkcyjne w tym poscie ale pisze z telefonu wiec mam nadzieje ze zrozumiecie). Jesli chcecie wiedziec czy zrezygnowalam z blogow to moja odpowiedz jest prosta:nie. Zarowno tu jak na moim drugim blogu od dlugiego czasu nie pojawila sie notka. Niestety teraz nie mam stalego dostepu do internetu i nie jestem w stanie dodawac na razie postow wiec oba blogi na okres wakacji zawieszam. Nie martwcie sie to tylko chwilowe. Nastepne rozdzialy mam napisane w moim zeszycie i pojawia sie one na blogu we wrzesniu.  Mam nadzieje ze sie na mnie nie obrazicie inie strace przez ta dluga przerwe czytelnikow. A teraz pragne wam zyczyc udanych wakacji :) Widzimy sie we wrzesniu. Pa :*

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 10



Rozdział 10

*Per. Jennifer*
Samo południe. Żar leje się z nieba. Idealna pora na trochę odpoczynku przy basenie ze znajomymi. Właśnie ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że to byli nasi goście. Weszli do środka i rozglądali się mówiąc, że to bardzo duży dom. Ja, Cat, Meg i Vic oprowadzałyśmy ich i pokazałyśmy większość pomieszczeń. Najbardziej zainteresował ich nasz pokój muzyczny.
- Wow, ale macie tutaj sprzęt. – odezwał się Kendall.
- Zgadzam się? Czemu my takiego nie mamy? – jęknął z niezadowoleniem Carlos.
- Nie no, zazdroszczę wam tego miejsca. – powiedział James – Zobaczycie, kiedyś się tu do was włamie, żeby tu popracować i…
- To ja wbijam z tobą. – przerwał jego wypowiedź Logan z wytrzeszczem na twarzy.
- A mógłbyś mi nie przerywać w połowie zdania? – spytał z –pretensjami Maslow.
- Teoretycznie mógłbym, ale tego nie zrobię. Co innego gdybyś był piękną kobietą np. jak nasze sąsiadki.
Wydawało mi się, że mrugnął w stronę Cat. Muszę im się bardziej przyjrzeć. Jeśli w najbliższym czasie się nie zejdą, to obiecuję, że sama ich zeswatam.
- Przepraszam cię bardzo Logan, ale jakbyś nie zauważył to właśnie ja gram tego przystojnego w serialu.
- Właśnie, grasz.
- Nie obrażaj mi chłopaka, co? – wtrąciła się Bridget – Dla mnie jest idealny. I najważniejsze jest tylko mój.
- A bierz go sobie. Kto by go chciał?
- Ej, ja mam uczucia. – oburzył się James.
- Dość. 0 przerwał ich kłótnię Kendall – Czy chociaż przez jeden dzień nie możemy wytrzymać bez żadnych kłótni, sporów i wszelkiego rodzaju nieporozumień? Serio to jest dla was takie trudne? Do tego teraz jesteśmy w gościach więc moglibyście się zachowywać.
- Ma rację. – odezwał się Henderson.
- No wiem, że ma rację. To co? Zgoda?
- Zgoda.
- A co do tego pokoju jeśli chcecie coś nagrać czy coś, to śmiało , zapraszamy kiedy tylko chcecie. – zaproponowałam.
- Mówisz poważnie? – spytał jak dotąd milczący Carlos.
- Pewnie. Nie mamy nic przeciwko. – potwierdziła moje słowa Vic.
- Dzięki wielkie. Na pewno kiedyś skorzystamy. – powiedział Schmidt.
- Nie chcę nic mówić, ale na dworze jest piękna pogoda, a my zamiast siedzieć na leżakach stoimy tu. – odezwała się Meg.
- Masz rację. Nad basen kierunek marsz. – zarządził James. .
Usiedliśmy  sobie przy chłodnej wodzie, w której delikatnie zanurzyliśmy nogi. Ja, Meg, Vic, Cat, Stella i Bridget miałyśmy na sobie stroje kąpielowe, które według chłopaków na nas bosko.
Cały czas widziałam jak Logan przygląda się Cat. Ona również co chwila na niego zerkała. Ciągnęło ich do siebie. Cat nie należy do nieśmiałych osób i jak już zauważyłam Logan też nie. Mają podobne charaktery i zainteresowania, po prostu pasują do siebie. Zobaczymy co z tego wyniknie.
- Wiecie, pójdę d kuchni po coś do picia. Wam też przynieść? – odezwała się Vic. Wszyscy przystali na jej propozycję.
- Dobra, skoro jej nie ma to posłuchajcie. – zaczęłam mówić.
- Chcesz ją obgadywać? – spytał James.
- Nie. Nigdy w życiu. Ale mam wam coś ważnego do zakomunikowania.
- A więc słuchamy. – znów odezwał się Maslow.
- Za tydzień są urodziny Victorii. Robimy dla niej taką kameralną imprezę i fajnie y było gdybyście wpadli.
- Jasne, z chęcią. – powiedział Kendall.
- Dobra, Vic wraca. Nie było tematu. – szepnęłam.
- O czym gadacie? – zapytała sama zainteresowana.
- O niczym.
- Aha.
Siedzieliśmy tak przez moment w ciszy, którą przerwał Logan.
- Coś za cicho tu jest, wiecie?
- Co proponujesz? – spytała Cat.
- Będziemy tak cały dzień siedzieć na tych leżakach? Ludzie włazimy do baseny, ale już!
- Proszę, proszę. Jak pan Henderson rządzi. A le teraz wyjątkowo go popieram. – odezwał się Maslow.
- James i Kendall chwycili swoje dziewczyny i biegli w stronę basenu krzycząc:
- Na bombę!
Całą woda wylądowała na Carlosie i Vic.
- Co my wam zrobiliśmy? – oburzył się Latynos.
- Nic, ale skoro już jesteście mokrzy to chodźcie t do nas. – powiedziała Stella.
- A wy tam nad brzegiem na co czekacie? Specjalne zaproszenie trzeba? – odezwał się Schmidt – Logan dopiero mowę wygłaszałeś, a teraz siedzisz?
- Wiesz, w tak miłym towarzystwie to mogę siedzieć cały dzień. – uśmiechnął się w stronę Cat.
- Nie wiem jak wy, ale ja idę do basenu. – odezwała się ta, na którą spoglądał Henderson.
- Wiecie, to może ja też. – znów odezwał się Logan.
Na końcu weszłam ja z Meg. Świetne się razem bawiliśmy. Pływaliśmy, chłopaki się podtapiali, a na koniec graliśmy w siatkówkę w wodzie. Razem spędziliśmy miłe popołudnie. 

***************
I jak wam się podoba? Czekam na wasze opinie.
10 komentarzy=kolejny rozdział :-)

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 9

Witam was po dość długiej przerwie. Przez poprawy w szkole nie miałam zbytnio czasu na pisanie, ale teraz to się zmieni :-) Tak więc zapraszam na...



Rozdział 9

*Per. Victorii*
Wszystkie byłyśmy dzisiaj bardzo późno, bo wczoraj strasznie długo siedziałyśmy u chłopaków. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 12. Zaraz. Już 12?! Za godzinę mam spotkać z Austinem. Zbiegłam na dół krzycząc:
- Dziewczyny, za godzinę mam randkę z Austinem!
- Musimy cię zrobić na bóstwo. Mamy mało czasu, ale zdążymy. – powiedziała Jen.
- Naprawdę mi pomożenie?
- Jasne. Nie zostawimy cię samej. – odezwała się Meg.
- Dziękuję wam bardzo. Nie wiecie, że ratujecie mi życie.
- Dziękować będziesz później, a teraz bierzemy się do roboty. – zarządziła Cat.
Po szybkich przygotowaniach o godzinie 12:45 byłam gotowa.
- Wyglądasz ślicznie. – pochwaliła mój wygląd Jen.
- Dziękuję, ale to wszystko dzięki wam.
- Nie ma za co. – uśmiechnęła się Cat.
- A teraz leć, bo się spóźnisz. – dodała Meg.
- Jeszcze raz wam dziękuję. A teraz idę. Pa pa.
- Pa. – odpowiedziały mi chórem.
Wsiadłam do samochodu. Po 10 minutach byłam na miejscu. Austin czekał przy stoliku.
- Cześć. – powiedziałam i przywitaliśmy się buziakiem w policzek.
- Cześć. Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję bardzo.
- To na co masz ochotę?
- Może poproszę cappuccino i szarlotkę.
- Ok, to ja zamówię. Przepraszam, możemy panią prosić? – zwrócił się do kelnerki.
- Tak, słucham pana.
- Poproszę 2 razy cappuccino i szarlotkę.
- Oczywiście, zaraz będzie.
- Dziękuję. – gdy odeszła zapytał – Może opowiesz mi coś o sobie?
Zrobiłam o co poprosił, a w międzyczasie kelnerka przyniosła nam nasze zamówienie. Potem nadeszła jego kolej. Dowiedziałam się, że mieszka w LA od urodzenia jak ja. Póki co mieszka z kumplem w niewielkim domu. Jest jedynakiem. Lubi jazdę na desce i sporty ekstremalne.
Muszę przyznać, że spodobał mi się ten chłopak. Był naprawdę miły, zabawny i bardzo przystojny. Chciałbym, aby coś z tego wyszło.
*Per. Austina*
Bardzo miło mi się gadało z Vic. To naprawdę fajna, bystra i piękna dziewczyna. Nie myślałem, że to powiem, ale cieszę się, że wylałem na nią tego shake’a. Inaczej nie poznałbym takiej osoby jak ona. Siedzieliśmy dość długo w tej kawiarni, a Victoria chciała już pomału się zbierać do domu.
- Może cię odprowadzę? – zaproponowałem.
- Z miłą chęcią.
Szliśmy rozmawiając i śmiejąc się. Czas w jej towarzystwie strasznie szybko płynął. W końcu stanęliśmy przed jej domem.
- Dziękuję za ten miło spędzony dzień. – powiedziałam – Mam nadzieję, że to kiedyś powtórzymy.
-Ja również mam taką nadzieję. – uśmiechnął się do mnie.
- To ja już sobie pójdę. Cześć. – mówiąc to pocałowałem ją w policzek.
- Cześć.
*Per. Victorii*
Ten dzień jak najbardziej mogę zaliczyć do udanych. Chciałam jeszcze chwilę pomyśleć o tych wspólnie spędzonych chwilach, ale niestety od progu zaatakowały mnie dziewczyny.
- Jak było? – powiedziały równocześnie.
- Bardzo dobrze.
- To znaczy? – dopytywała Meg.
- To znaczy, że spędziliśmy mile czas i mam nadzieję, że znów się spotkamy.
Dziewczyny błagały mnie, abym im powiedziała coś więcej o Austinie. Tak też zrobiłam.
- No to ci się potrafiło. Znaleźć takiego faceta. – powiedziała z aprobatą Cat.
- A ty?
- Co ja?
- Lepiej mów co z tobą i Loganem.
- A co ma być? Nic.
- Ta, jasne.
- To tylko znajomy, jeśli cię to tak interesuje. Może jest fajny, ale wątpię żeby coś z tego wyszło.
- Jak tam sobie chcesz.
Nie chciałam wnikać, ale miałam wrażenie, że coś ich łączy. Na razie nie będę się wtrącać. Co ma być to będzie.
- Dziewczyny, a tak w ogóle jakie mamy plany na jutro? – zapytała Meg.
- Może posiedzimy sobie przy basenie i zaprosimy chłopaków i dziewczyny. W końcu jeszcze u nas nie byli. – zaproponowała Jen.
- W takim razie trzeba ich zaprosić. – powiedziałam.
- To ja się mogę tym zająć. – ponownie odezwała się Jen.
*Per. Jennifer*
Poszłam do chłopaków i zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi James.
- Cześć Jen. Wejdź.
- Nie, ja tylko na chwilę. Chcemy jutro z dziewczynami posiedzieć nad basenem i pomyślałyśmy, że może wpadniecie wszyscy?
- Jasne, z przyjemnością. A o której?
- Ok 12 może być?
- Ok. A tak w ogóle mamy coś ze sobą wziąć, czy coś?
- Wystarczy dobry humor.
- W takim razie będziemy na pewno.
Strasznie polubiłam tych ludzi. Może i są sławni, mają kasę i w sumie wszystko czego sobie zażyczą, ale pomimo to są naprawdę bardzo normalni. Widać, że woda sodowa nie uderzyła im do głowy. A najważniejsze to, że zawsze są sobą i niczego nie udają. A swój zawodowy sukces zawdzięczają swojej ciężkiej pracy. Wiele gwiazd mogłoby śmiało brać z nich przykład.

***************
Według mnie trochę nudny, a wam jak się podoba? 
10 komentarz=kolejny rozdział :-)

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 8

Rozdział 8



*Per. Logana*
Po zakończonym posiłku Jen zaproponowała, żebyśmy w coś zagrali.
- Co powiecie na „prawda czy wyzwanie”? – zapytała.
- Ok. To ja pójdę po butelkę. – powiedział blondyn.
Gdy wrócił zapytał:
- To kto zaczyna?
- Może Jennifer, w końcu to był jej pomysł. – odezwała się Stella.
- Ok. – sama zainteresowana wyraziła zgodę.
*Per. Jennifer*
Kręciłam pierwsza. Wypadło na Jamesa.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Jaka jest rzecz, której najbardziej się boisz?
- Przerażają mnie klauni. – powiedział zawstydzony szatyn.
- Co? – spytał niedowierzając Carlos. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ale dlaczego klauni? – spytała Stella.
- Kiedy miałem 5 lat oglądałem horror, gdzie występowali klauni. Do dziś to pamiętam i się ich boję.
- No stary, to już rozumiem, czemu ostatnio nie chciałeś iść do cyrku. – dodał Logan z uśmiechem.
- Wystarczy. Teraz ja kręcę.
Wypadło na Stellę.
- Prawd czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- W takim razie idź do kuchni, weź jedno piwo i wypij duszkiem.
- Niech będzie.
Panna Theron zrobiła to, co wskazał James. Po chwili wróciła do wszystkich lekko chwiejącym krokiem.
- I widzisz co narobiłeś? Mógłbyś mi proszę nie rozpijać dziewczyny. – powiedział Kendall oczywiście z lekkim żartem w głosie.
- Sama wybrała. – rzekł Maslow.
- Spoko chłopaki. Teraz ja kręcę. – powiedziała Stella.
Wypadło na Cat.
- Prawda czy wyzwanie.
- Wyzwanie.
- Pocałuj chłopaka siedzącego obok ciebie.
Cat wyglądała na trochę zmieszaną. Obok niej po lewej stronie był Logan, a po prawej James. Po chwili zbliżyła się do Hendersona i pocałowała go w policzek.
- Ej, nie ma tak. – oburzyli się wszyscy.
- Jak to nie? – powiedziała zdziwiona Cat. – Stella nie mówiła, że pocałunek ma być w usta.
- Ale… - zaczęłam mówić.
- Nie ma żadnego „ale”. Gramy dalej.
- Mam do ciebie małe pytanie. – powiedziała Stella kierując się w stronę Cat.
- Jakie?
- Dlaczego akurat wybrałaś naszego szanownego pana Hendersona?
- Ponieważ James jest zajęty i nawet przy takiej grze nie chciałabym narażać się Bridget. Wolę nie ryzykować. A z tego co pamiętam Logan jest wolny.
- Czy ty coś sugerujesz? – zapytałam.
- Tylko tyle, że mam dobrą pamięć i pamiętałam co mówił przy naszym pierwszym spotkaniu.
- Ok. Niech ci będzie. A teraz kręć.
Wypadło na Kendalla.
- Prawda czy wyzwanie.
- Prawda.
- Ile miałeś lat jak przestałeś spać z misiem?
- Z dumą mogę powiedzieć, że 9.
- Serio?
- Tak.
- Powiedzmy, że ci wierzę. Teraz ty. – powiedziała Cat wręczając butelkę naszemu blondynowi. Gdy zakręcił wypadło na mnie.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
Nie spodziewałam się takiego pytania. Myślałam, że wymyśli coś bardziej „szalonego”.
- Co najbardziej cenisz sobie w ludziach?
- Zdecydowanie szczerość. A jeśli chodzi o związki to też zaufanie. Bez tego nie da się według mnie stworzyć czegoś poważnego.
- Wow, wiesz, że mam podobnie? – odezwał się James, a Bridget się chyba trochę zmieszała.
- Ok, to teraz ja. – powiedziałam.
Wypadło na Maslowa.
- Prawda czy wyzwanie?
- Tym razem poproszę wyzwanie.
- Napisz na twitterze, że uwielbiasz w deszczowe soboty oglądać telenowele miłosne dla kobiet.
- Że co proszę?! – oburzył się chłopak.
- No już. Migiem.
James zalogował się na swojego twittera i napisał:
„Gra w butelkę: uwielbiam w deszczowe soboty oglądać miłosne telenowele dla kobiet. P.S. Jak mogłaś Jen? :-)”
- I co? Było aż tak strasznie? – spytała z uśmiechem.
- Poczekaj, aż będą o tym jutro pisały wszystkie gazety w mieście. I wszystko twoja wina. – powiedział z żartem w głosie.
- Moja? – prawie dusiłam się ze śmiechu.
- A czyja? Mogłaś wymyślić coś innego.
- Mogłam, ale nie wymyśliłam. A teraz nie marudź i kręć.
Wypadło na Carlosa.
- Prawda czy wyzwanie panie Pena?
- Zaryzykujmy: wyzwanie.
- Wyjdź przed dom w samej bieliźnie i powiedz: jestem taki sexy.
- Zmieniam zdanie. Pytanie proszę! PYTANIE!
- Nie ma zmian. No już czekamy.
- Nie daruję ci tego.
Carlos nie miał wyjścia. Zrobił, co kazał szatyn. Gdy wszedł  powrotem do domu powiedział:
- Chcę o tym jak najszybciej zapomnieć.
- Spokojnie. Specjalnie dla ciebie wszystko nagraliśmy. – odezwał się Kendall.
- Ja się zemszczę. Zobaczycie.
- Teraz kręć, a mścił się będziesz na nich później. – odezwała się Cat.
Teraz butelka wskazała na Bridget.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Ja się boję tych waszych wyzwań więc pytanie.
- To w takim razie powiedz nam, ile chłopaków miałaś przed Jamesem. – uśmiechnął się cwano Carlos.
- 3.
Graliśmy tak do późna, aż w końcu zmęczone wróciłyśmy do domu. 

***************
I jak wam się podoba? Myślę, że nie jest aż tak źle. 
Czekam na wasze komentarze. Piszcie co sądzicie. Do nn.